Jakiej motywacji potrzebujesz?

Mówi się, że aby skutecznie nauczyć się języka obcego, potrzebne są dwa „M”: metoda i motywacja. A. J. Hoge, autor książki Effortless English, porównuje je odpowiednio do silnika i paliwa: aby zajechać daleko, potrzebny jest solidny pojazd napędzany przez wydajne źródło energii.

Do tej pory na blogu pisałem głównie o metodach nauki. Pora nadrobić nieco zaległości i poświęcić więcej uwagi drugiemu z kluczowych czynników sukcesu.

Motywacja zewnętrzna vs Big Real World Goals

Wspomniany A. J. Hoge zauważa, że u większości ludzi motywacja do nauki ma charakter zewnętrzny: uczą się angielskiego z poczucia obowiązku albo celem zdania egzaminu TOEFL, TOEIC czy IELTS. Jego zdaniem problem z tymi celami polega na tym, że są mało emocjonujące i nie inspirują nas wystarczająco.

Motywacja zewnętrzna może mieć też mniej osobisty charakter i odwoływać się do obiektywnych faktów. Dla przykładu jeden z popularnych podręczników do nauki hiszpańskiego na poziomie podstawowym (A1 wg CEFR) już w pierwszej lekcji wylicza, dlaczego warto uczyć się tego języka:

  • posługuje się nim ponad 500 mln ludzi,
  • jest drugim najchętniej wybieranym językiem obcym na świecie,
  • pozwala zrozumieć dzieła Vargasa Llosy i Almodóvara w oryginale.

Niewątpliwie są to ważne korzyści, jednak czy to właśnie to paliwo powinniśmy zatankować przed podróżą, która nas czeka? W końcu liczba użytkowników języka to w gruncie rzeczy tylko statystyka, ostatecznie i tak uczymy się same (lub w niewielkiej grupie), a kunszt zagranicznych twórców możemy równie dobrze docenić w tłumaczeniu na język ojczysty.

Wspomnianej wcześniej motywacji zewnętrznej A. J. Hoge przeciwstawia bardziej namacalnie motywy, które, dość odważnie, nazywa Dużymi Celami Prawdziwego Świata. Zalicza do nich zagraniczne podróże, międzynarodową karierę i wielokulturowe znajomości. Jak twierdzi, to właśnie śmiałe i ekscytujące cele dają nam najwięcej entuzjazmu i energii do działania.

Choć jest w tych słowach sporo prawdy, to jednak nie kończymy na nich naszych poszukiwań najszlachetniejszej, wysokooktanowej benzyny 😉

Motywacja instrumentalna i integratywna

W 1972 roku psychologowie społeczni R. C. Gardner i W. E. Lambert opublikowali pracę pt. Attitudes and motivation in second language learning, w której rozróżnili dwa typy motywacji do nauki języka obcego: motywację instrumentalną i motywację integratywną. Motywacja instrumentalna wynika z konkretnych osobistych korzyści (jak np. dostęp do lepszych ofert pracy). Z kolei u podłoża motywacji integratywnej leży akceptacja innych punktów widzenia oraz otwartość na nowe relacje i doświadczenia. Wiąże się ona z chęcią przynależności do określonej społeczności użytkowniczek języka. Jak wynika z badań Gardnera i Lamberta, to właśnie ona jest najsilniejszym predyktorem sukcesu językowego.

Te formalne definicje mogą być nieco mgliste. Żywym przykładem tego, jak wdrożyć je w życie jest Steve Kaufmann, kanadyjski poliglota, twórca [godnego polecania!] kanału YouTube i autor książki The Linguist, w której opisuje między inny historię tego, jak nauczył się francuskiego [tłum. własne]:

[Kiedy wstąpiłem na Uniwersytet McGilla] jeden z przedmiotów dotyczył cywilizacji francuskiej. To było pobudzające. Byłem zafascynowany wykładami. […] Naraz zacząłem interesować się francuską literaturą i teatrem. Prawdopodobnie dlatego, że była dla mnie czymś nowym, kultura Francji wydawała mi się bardziej swobodna i spontaniczna niż anglojęzyczny krąg Ameryki Północnej, w którym wyrosłem. To był egzotyczny świat. Natychmiast zacząłem uczyć się francuskiego.

Pragnienie nauki języka Kaufmann łączy z cycerońską koncepcją współżycia, definiowaną jako cieszenie się z przebywania w towarzystwie innych ludzi, ponieważ, niezależnie od języka i kraju pochodzenia, dzielą oni nasze życie. Mimo niedającego się ukryć patosu, dość dobrze oddaje to ideę motywacji integratywnej. Jak podkreśla dalej poliglota, nauka języka nie jest wyłącznie aktywnością intelektualną, lecz wymaga entuzjazmu i zażyłości, co popiera przykładem zawodowych sportowców:

Hokeistki czy koszykarki swobodnie udzielają wywiadów telewizyjnych, podczas gdy lepiej wykształceni profesorowie […] mówią w bardziej wymuszony i nienaturalny sposób. Dzieje się tak dlatego, że sportowcy funkcjonują w ciągłej interakcji z kolegami z drużyny. Muszą stać się częścią zespołu, inaczej nie będą osiągać wyników.

Kaufmann dostrzega też, że nauka języka potrafi być stresująca. Wyrażanie swoich myśli w obcym języku jest rzeczą mało komfortową lub wręcz intymną. Często rodzi się w nas wówczas poczucie nieadekwatności, które może skutkować oporem wynikającym z potrzeby obrony własnej wartości. W odpowiedzi na tego rodzaju emocje poliglota proponuje przyjąć odmienne nastawienie:

Jako istota ludzka, postrzegam wszystkich starożytnych ludzi jako swoich przodków. Mogę uczestniczyć w różnych tradycjach, które mnie otaczają, jeśli tylko podejmę wysiłek, aby je poznać. […] Podczas nauki języków staram się nigdy nie porównywać różnych kultur, by powiedzieć, która z nich jest „lepsza”, tylko nabyć to, co jest nowe i wartościowe w każdej z nich i tym samym móc rozwinąć się jako człowiek. […] Bez względu na pochodzenie posiadamy potencjał do wnikania w inne kultury, jeśli tylko znajdziemy w sobie do tego ciekawość. Można wymienić wiele osób, które były wybitnymi twórcami innych krajów. Dla przykładu Josep Conrad jako Polak jest wiodącym przedstawicielem współczesnej literatury angielskiej.

***

Dla mnie osobiście motywacja integratywna to przede wszystkim poczucie więzi i dreszcz przygody, które zawierają się w dwóch cytatach wyróżnionych poniżej.

Do pełna!

Nie zaczynaj od motywacji

Reasumując, kluczem do sukcesu może być więc stworzenie nowej tożsamości związanej z językiem, którego się uczysz. Na gruncie naukowym koncepcję tę rozwinął Z. Dörnyei pod nazwą ideal L2 self [gdzie akronim L2 rozwija się jako second language]. 

Jednak jak przekuć to niematerialne wrażenie w realną motywację? Szukając odpowiedzi na to pytanie sięgnijmy dla odmiany po poradniki przeznaczone dla szerokiego grona odbiorców. 

Guru marketingu i popularny mówca, Seth Godin twierdzi, że to właśnie określone poczucie tożsamości prowadzi do tego, że podejmujemy stosowne działania. Wynika to między innymi z potrzeby wypełnienia luki pomiędzy tym, kim jesteśmy a tym, kim chciałybyśmy być. 

Z kolei inny autor, Mark Manson odkrywa przed czytelnikami, że działanie nie jest, jak się powszechnie uważa, wyłącznie skutkiem motywacji, ale również jej przyczyną. Innymi słowy, działanie wywołuje reakcje emocjonalne [i fizjologiczne], które odbieramy jako motywację do dalszej pracy. 

Obie te obserwacje (Godina i Mansona) można zredukować do prostej relacji:

tożsamość ➡️ działanie ➡️ motywacja

Jak łatwo zauważyć, jest to strategia odwrotna do zazwyczaj przyjmowanej przez uczących się, którzy czekają, aż pojawi się motywacja, aby podjąć działanie, które w efekcie zbuduje ich tożsamość.

A zatem: zacznij od wymyślenia tożsamości i podejmij działanie w zgodnym kierunku. Wówczas motywacja sama o siebie zadba.

Dodaj komentarz