Na początku marca miałem okazję wystąpić na międzynarodowej konferencji poliglotów “Polyglot Gathering”. Jest to największe na świecie wydarzenie tego typu, które co roku gromadzi pasjonatów i pasjonatki języków obcych. Była to dla mnie wyjątkowa okazja, ponieważ pierwszy raz w swoim życiu występowałem publicznie po hiszpańsku.
Moja prelekcja dotyczyła trzech, nieco już “oldschoolowych”, metod nauki rozwiniętych w drugiej połowie XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Ich twórcy to Margarita Madrigal, Paul Pimsleur i Michel Thomas, których nazwałem roboczo “pionierami komercjalizacji nauczania języków”, co zawarło się w tytule mojego wystąpienia. W trakcie warsztatu porównywałem ze sobą ich metody, a także skontrastowałem je z dydaktycznym “mainstreamem” (o którym więcej w następnym akapicie).
Zatrzymać pędzące wahadło
Inspiracją dla do mojego wystąpienia był cytat Fredericka Bodmera, który do 1955 kierował katedrą języków nowożytnych na MIT w USA. Bodmer obrazuje historię nauczania języków obcych jako wahadło, które zwracało się bądź to w stronę metody gramatyczno-tłumaczeniowej (którą Bodmer nazywa podejściem perfekcjonistycznym), bądź to w stronę metod komunikacyjnych (które Bodmer grupuje jako bezpośrednie lub nudystyczne, tj. “pozbawione reguł”). Jego zdaniem żadne z tych podejść nie przynosi optymalnych rezultatów.
Te z Was, które czytały moje wcześniejsze wpisy wiedzą, że podzielam pogląd Bodmera i uważam, że efektywna edukacja językowa to taka, która pozwala na większą elastyczność, ale jednocześnie zachowuje pewną strukturę i nie bierze niczego za pewnik. Motywacją do mojej prelekcji było więc przedstawienie kilku alternatyw, które sytuują się pomiędzy dwoma ekstremami wyznaczonymi przez maksymalne odchylenia metaforycznego wahadła.
Uważam, że gra jest warta przysłowiowej świeczki. Zmiana podejścia może ograniczyć udział rezygnacji wśród podejmujących naukę – o tym mówił drugi z cytatów wprowadzających, które zaprezentowałem. Jego autorem jest Paul Pimsleur, który powołuje się na statystyki, według których połowa uczniów rozpoczynających naukę języka nie kontynuuje jej po upływie roku, a odsetek ten wzrasta nawet do 90% w perspektywie dwóch lat (oczywiście są to dane ówczesne Pimsleurowi, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, że proporcje te nie zmieniły się diametralnie i są podobne między krajami).
Z każdej z trzech omawianych przeze mnie metod wybrałem najciekawsze (moim zdaniem) idee i kilka praktycznych wskazówek, które spełniają powyżej zakreślone credo. Moim celem, i zarazem obietnicą złożoną słuchaczom, było to, że wyjdą oni z warsztatu z 10 rzeczami, które przydadzą im się w przyszłej nauce.
Zanim przeszedłem do konkretów, opowiedziałem jeszcze o tym, kim byli owi pionierzy (i pionierka) oraz co łączyło ich osoby, i ich metody.
Podobieństwa (i różnice)
Madrigal, Pimsleur i Michel Thomas nie byli zwykłymi nauczycielami języków obcych. Oprócz przekonania o własnej wyjątkowości (w jednym z wywiadów Madrigal opisała siebie jako najlepszą autorkę w swojej kategorii, która kiedykolwiek żyła), łączy ich fakt, że pracowali dla najważniejszych instytucji państwowych (Pimsleur we wczesnych latach 60. doradzał rządowi USA przy reformach systemu edukacji w kontekście globalnej rywalizacji między mocarstwami). Wszyscy troje udzielali również prywatnych lekcji światowej sławy artystom i celebrytom (na liście byłych uczniów Michela Thomasa znajdują się m.in. Woody Allen, Grace Kelly czy Francois Truffaut).
Na gruncie merytorycznym omawiane metody łączą co najmniej cztery elementy:
Dwa ostatnie elementy są spójne z teorią Stevena Krashena. Choć lingwista najbardziej znany jest ze swojej hipotezy zrozumiałego wkładu językowego (ang. comprehensible input hypothesis), jego pełna perspektywa badawcza składała się z pięciu przypuszczeń dotyczących procesu nabywania języków obcych, wśród których znajdują się również: hipoteza naturalnego porządku (ang. natural order hypothesis) i hipoteza filtra afektywnego (ang. affective filter hypothesis).
Tym, co różni trzy metody jest forma. Madrigal i Michel Thomas to raczej tzw. build-up, czyli gromadzenie i łączenie słów, a następnie tworzenie z nich coraz bardziej rozbudowanych bloków (zdań i dialogów). Z kolei metoda Pimsleura opiera się na dekompozycji: autor zaczyna od zdań i dialogów, a następnie rozkłada tekst na czynniki pierwsze. Trudno jednoznacznie określić, która filozofia jest lepsza. Według mnie ciekawym pomysłem jest łączenie ich obu (czyli na przykład początkowa analiza tekstu, a następnie ponowna synteza jego elementów w nieco zmienionym kontekście albo odwrotnie: najpierw prezentacja kluczowych elementów umożliwiających częściowe zrozumienie tekstu, a potem jego omówienie w celu pogłębienia znaczeń i pełnego zrozumienia).
Forma to także format. Kursy Madrigal powstały najwcześniej i dlatego zostały wydane w postaci tekstowej. Innowacją, którą zaproponowali Pimsleur i Thomas jest to, że ich publikacje to w całości materiał audio. Moim zdaniem samo nagranie zdecydowanie wygrywa nad samym tekstem, choć dzisiejsze możliwości technologiczne z pewnością pozwoliłyby na rozwinięcie niektórych koncepcji “pionierów” w bardziej dynamicznej, multimedialnej i interaktywnej odsłonie.
Margarita Madrigal
Mechanizmowi działania metody Madrigal poświęciłem sporą część osobnego wpisu. Tym, czego wcześniej nie opisywałem na blogu (a o czym mówiłem podczas swojej prelekcji), jest interesująca reprezentacja graficzna „trzeciej osoby”: czasowniki w trzeciej osobie liczby pojedynczej w hiszpańskim czasie Pretérito Indefinido (odpowiedniku angielskiego czasu Past Simple) zakończone są na akcentowane „o” (zapisywane jako /ó/). Każdy przykład odpowiadający takiej sytuacji jest u Madrigal poprzedzony specjalnym symbolem. W tym miejscu dwie rzeczy zasługują na komentarz:
💎 Wskazówka nr 1: Podpowiedzi wizualne – mogą być bardzo skuteczną mnemotechniką wspomagającą naukę (podobnie jak asocjacje).
💎 Wskazówka nr 2: Nauka czasów – czas przeszły jest wprowadzony przez Madrigal już w trzeciej lekcji jej flagowego kursu. Wspomniana wcześniej sekwencja nauczania nie musi być więc postrzegana przez pryzmat tradycyjnie rozumianej gramatyki. W tym przypadku „naturalny porządek” Krashena to nie «najpierw czas teraźniejszy, potem przeszły». Zamiast tego Madrigal kieruje się czym innym: «najpierw liczba pojedyncza, potem mnoga», «najpierw pierwsza i trzecia osoba, potem druga».

Paul Pimsleur
Choć osobiście nie jestem fanem i raczej nie rekomenduję kursów Pimsleura (zgadzam się z krytyką Steve’a Kaufmanna), to czytając jego książkę zawszę odnoszę wrażenie, że jak mało kto wie, o czym mówi. Mam w niej pozaznaczanych kilkadziesiąt cytatów, które uważam za bardzo trafne i do których często wracam. Poniżej moje top 5 spośród idei Paula Pimsleura:
💎 Wskazówka nr 3: Nauka organiczna – Pimsleur porównuje naukę języka do nowo zasadzonego drzewa, które, w miarę tego jak rośnie, stopniowo wypuszcza i rozwija swoje gałęzie. W myśl tej metafory zapamiętywanie całych koniugacji czasowników jest niczym florystyczne monstrum, które w pierwszym stadium nagle wypuściło jeden ogromny liść.
💎 Wskazówka nr 4: Zasada antycypacji – ma ona zastosowanie zwłaszcza w przypadku nauki wymowy i składni. Zdaniem Pimsleura idealna sekwencja dydaktyczna składa się z trzech elementów: (1) zadanie, (2) próba odpowiedzi ucznia i (3) wzorcowa odpowiedź nauczyciela. Innymi słowy, sama ocena odpowiedzi ucznia jest niewystarczająca – potrzebny jest jeszcze wzorzec, który ułatwi zapamiętanie świeżo wygenerowanej informacji.
Pimsleur podaje w tym miejscu przykład dziecka, które uczy się liczyć: - pierwszym krokiem jest zadanie pytania, np.: „ile to dwa dodać dwa?”; - potem następuje odpowiedź dziecka (zakładając, że ta jest poprawna, będzie to oczywiście: “cztery”); - wreszcie opiekun dopowiada: “tak, dwa dodać dwa to cztery”.
💎 Wskazówka nr 5: Nacisk na czasowniki – są one najbardziej istotną (obok zaimków) częścią mowy z perspektywy nauki języka. Punkt widzenia Pimsleura na czasowniki można podsumować za pomocą dwóch klasyfikacji:
- Czasowniki regularne vs nieregularne – według Pimsleura jest to fałszywa dychotomia. Czasowniki nieregularne to zazwyczaj te, które były częściej używane, a więc i te, które szybciej podlegały różnym procesom morfologicznym. Ich nieregularność również podlega określonym schematom i wynika z faktu, że tak po prostu mówiło się ludziom wygodniej (a nie jest wynikiem „niesforności”).
- „Pionowa” vs „pozioma” nauka czasowników – kluczem do nauki koniugacji czasowników jest internalizacja tzw. morfemów, czyli końcówek, które odpowiadają określonym osobom. Końcówki te łatwiej zidentyfikować i zapamiętać ucząc się ich „poziomo” (tj. dla tej samej osoby i różnych czasowników), a nie, jak to zazwyczaj ma miejsce, „pionowo” (tj. dla różnych osób i tego samego czasownika).
💎 Wskazówka nr 6: Zaczynanie od najtrudniejszego – różne rodzaje zaimków (np. zaimki pośrednie i bezpośrednie w językach romańskich) albo poszczególne czasy przeszłe (np. dokonane i niedokonane) są z reguły najpierw omawiane w izolacji, a dopiero potem zestawiane ze sobą w formie przekrojowych ćwiczeń. Pimsleur sugeruje odwrócenie tej kolejności. Pozwala to operować kontrastem i lepiej zarządzać obciążeniem poznawczym (ang. cognitive load; najwięcej energii mamy na początku sesji nauki, i to wtedy jest miejsce na najbardziej złożone przykłady).
💎 Wskazówka nr 7: Nauka wymowy trudnych wyrazów – kolejny przypadek, kiedy Pimsleur odwraca kolejność. Tym razem zaleca rozłożenie długiego wyrazu na części, a następnie ich łączenie, ale co ważne: idąc od końca wyrazu w kierunku jego początku. W praktyce oznacza to, że macie większe szanse (choć wciąż niewielkie) nauczyć Włocha poprawnej polskiej wymowy nazwiska bramkarza Juventusu idąc od /-ny/, przez /-sny/, /-ęsny/, itd. – niż zaczynając od /Sz-/ i przechodząc do /Szcz-/, /Szczę-/, itd. (nie pytajcie, skąd to wiem).
Michel Thomas
Ostatni na liście, ale nie mniej ważny. Urodzony w Łodzi jako Moniek Kroskof. Przeżył pobyt w obozie koncentracyjnym i wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Pracował dla tamtejszego kontrwywiadu i został uhonorowany Medalem Srebrnej Gwiazdy. Jego metoda jest nie mniej interesująca od jego biografii i wykorzystuje m.in. trzy koncepty:
💎 Wskazówka nr 8: „Warstwy” – program Michela Thomasa składa się z warstw, a nie rozłącznych modułów. Każda kolejna lekcja wprowadza nowe elementy, jednocześnie wykorzystując i przetwarzając dotychczasowy materiał. Przykładowo hiszpańskie lo siento najpierw wprowadza się jako gotowe wyrażenie oznaczające „przykro mi”, a dopiero po jakimś czasie omawia się jego budowę.
💎 Wskazówka nr 9: „Uchwyty” – Michel Thomas nazywa w ten sposób czasowniki modalne. «Móc», «chcieć» czy «potrzebować» nie tylko są bardzo często używane na co dzień, ale również mają tę zaletę, że czasownik główny (czyli ten, który następuje po „modalu”) nie jest odmieniany. „Uchwyty” warto opanować jak najwcześniej, ponieważ pozwalają “dogadać się” obchodząc podręcznikowe zasady (i nie są to frazy typu „Kali jeść, Kali pić”, tylko w 100% poprawne zdania!).
💎 Wskazówka nr 10: Uogólnienia – polegają na indukcji zasad gramatycznych na podstawie przykładów. Przykładowo, wiedząc, że (po hiszpańsku): „mam” to tengo, „chcę” to quiero, a „potrzebuję” to necesito, oraz że: „mam to” to lo tengo, a „chcę tego” to lo quiero, możesz się łatwo domyśleć, że: „potrzebuję tego” to lo necesito. Nie potrzebujesz formalizować reguły, aby móc ją zastosować – wystarczy, że wiesz, jak ona działa.
