Czy istnieje najważniejsza zasada nauki języków? Nie mowa o metodach nauki, bo tych jest wiele, każda jest inna, ale nie ma jednej idealnej. Gdyby tak było, wszyscy by od dawna z niej korzystali (więc nie wierz osobom, które z determinacją Jerzego Zięby próbują Cię przekonać, że jest jakaś, która, jak za dotknięciem magicznej różdżki, pozbawi Cię wszystkich problemów).
Mowa o ideach i zdroworozsądkowych regułach, które są bardziej ogólne. Ich również jest wiele. Są na przykład osoby, które twierdzą, że wyjazd za granicę, całkowite zanurzenie i komunikowanie się wyłącznie w języku obcym są gwarantem sukcesu. Dla innych językowym Świętym Graalem są zajęcia z native speakerem i mówienie, a dla jeszcze innych porządne przećwiczenie gramatyki.
Nie zaliczam się do żadnej z tych grup, ale jest jedna rzecz, w którą rzeczywiście wierzę. Mam na myśli kierowanie się pozajęzykowymi zainteresowaniami i uczenie się języka niejako przy okazji nauki innych rzeczy (czyli innymi słowy uczenie się tych innych rzeczy w języku obcym). Niech nauka język stanie się dla Ciebie efektem ubocznym, a sam język tylko sposobem przekazu, jednym z dostępnych ‘ustawień’ albo ‘motywów’. Ta zasada nie jest oczywista, ale gdybym miał ją zawrzeć w postaci twierdzenia (podobnego do tych z podręczników do matematyki), byłoby to:
Rób w języku obcym to, co robiłabyś w języku ojczystym.
Alberto z kanału Impara l’Italiano con Italiano Automatico nazywa takie podejście „nauką języka z jednoczesnym ulepszaniem stylu życia” i jest ono jednym z siedmiu pryncypiów jego projektu. Steve Kaufmann używa z kolei terminu „odkrywanie” i „przyswajanie” języka. Jak opisuje w swojej książce: „Nauczyciele są pomocni, ale nie mogą sprawić, że będziesz mówić płynnie. Sam musisz przyswoić język.”
Dlaczego ta zasada jest taka skuteczna?
Powyższa filozofia ma co najmniej cztery zalety.
Po pierwsze, zwiększa się Twoja pewność siebie, ponieważ sama decydujesz, o czym chcesz się uczyć. To Ty rządzisz (a nie kieruje Tobą podręcznik albo nauczyciel). Poliglota Luca Lampariello mówi wręcz: “Nikt nie może nauczyć cię języka, możesz nauczyć się go tylko samemu”.
Po drugie, uczysz się realnego języka, czyli takiego którego używa się na co dzień. A. G. Hoge w książce „Effortless English” zauważa, że jest to czynnik, który często odróżnia początkujących od zaawansowanych użytkowników języka. Opisuje on historię jednego ze swoich uczniów:
Pamiętam, jak jeden ze studentów imieniem Humberto powiedział mi: „Nie rozumiem, co do mnie mówią. Nie rozumiem ludzi na przystanku autobusowym. Nie rozumiem kelnerek w restauracjach. Myślałem, że jestem na zaawansowanym poziomie, ale nie jestem w stanie nikogo zrozumieć”. Podobnie jak większość studentów, Humberto uczył się formalnego angielskiego z podręczników, ale nigdy nie nauczył się prawdziwego konwersacyjnego angielskiego. Dawał sobie świetnie radę na testach, ale nie potrafił funkcjonować w prawdziwym świecie. – A. G. Hoge, „Effortless English”
Sam znajdowałem się w podobnej sytuacji, kiedy przygotowywałem się do matury z angielskiego. Dobrze szły mi zadania, w których miałem przed sobą tekst albo te, w których trzeba było wybrać odpowiednią formę gramatyczną. Natomiast kompletnie nie radziłem sobie ze słuchaniem. Miałem wrażenie, że język lata gdzieś po sali, a ja próbuję go złapać, jakbym gonił motyle. Nie wiedziałem, co robić. Moja nauczycielka poleciła mi wtedy, abym zaczął oglądać serię „Grand Designs”. Ten brytyjski program telewizyjny pokazuje nietypowe projekty budowlane realizowane w całym kraju. Dzięki obejrzeniu kilku odcinków oswoiłem się z akcentem prowadzącego, Kevina McClouda, a także – ponieważ jego komentarze często dotyczą tego, co akurat pokazuje kamera – zacząłem znacznie więcej rozumieć.
Po trzecie, słownictwo, którego przy okazji się uczysz dotyczy Twoich hobby i tematów, o których lubisz rozmawiać, a więc częściej będziesz go używać i łatwiej zapamiętasz. Pamiętam jak kiedyś grałem w Diablo II po angielsku. Nim się obejrzałem znałem setki nazw różnych rodzajów broni i ekwipunku.
I po czwarte (i być może najważniejsze), nauka będzie sprawiać Ci przyjemność i będzie bardziej interesująca, bo dotyka tematów, rzeczy, ludzi, miejsc, sfer życia, które są dla Ciebie ważne. Dla wielu osób nauka języków kojarzy się z nieprzyjemnym obowiązkiem. Wykorzystując sposób, o którym piszę, zmieniasz zasady gry: Ty nie uczysz się języka, tylko towarzyszy on Tobie podczas czasu wolnego. Nie jest to coś, co musisz robić, tylko coś, co chcesz robić.
Jeśli interesuje Cię joga, zacznij o niej czytać i oglądać filmy instruktażowe w języku obcym. Jeśli lubisz gotować, znajdź zagraniczne kanały kulinarne i używaj udostępnianych tam przepisów. Jeśli grasz w pasjonują Cię gry komputerowe, zacznij obserwować streamerów z kraju, którego języka się uczysz. Ja sam, kiedy postanowiłem założyć kanał YouTube, obejrzałem wiele materiałów autorstwa hiszpańskich i włoskich twórców, które dotyczyły przeróżnych tematów związanych z produkcją, edycją i promocją filmów, ponieważ chcę doskonalić te dwa języki.
Węgierska poliglotka, jedna z pierwszych tłumaczek synchronicznych, Kató Lomb, zauważa, że zainteresowanie pokonuje nudę, swojego największego wroga. Jak mówi: Interesse ist stärker als Liebe (tłum. Ciek jest silniejsza od miłości – niemiecka sentencja). A zatem: podążaj za swoimi zainteresowaniami, a nauka języka w dużym stopniu sama o siebie zadba.
Ten artykuł jest dostępny również w formie video (poniżej).