Dlaczego niektóre języki są trudniejsze od innych?

Polski to bardzo trudny język. W końcu mało który obcokrajowiec jest w stanie wymówić słowo „gżegżółka” albo frazę „Soczewica koło miele młyn”. Gdyby ktoś miał wątpliwości, to jest jeszcze deklinacja, czyli nasze słynne siedem przypadków. Trudniejszy jest chyba tylko chiński ze swoimi 50 tysiącami znaków (z których każdy inny) i do tego te cztery tony (plus piąty, neutralny!).

Przez wiele lat też myślałem, że w Europie polski nie ma sobie równych, dopóki nie pojechałem na wymianę do Włoch:

– Trudno było się nauczyć włoskiego? – pytali moi koledzy południowcy.
– Nie aż tak… Wymowa jest dość zbliżona do polskiej, a słownictwo łatwo jest opanować, kiedy zna się hiszpański i portugalski… Problemem jest tylko to, że te trzy języki mi się ciągle mylą – Już miałem to wszystko powiedzieć z typową dla siebie bezpośredniością, ale ledwo zdążyłem otworzyć usta, gdy mi precipitevolissimevolmente (wł. bardzo szybko) przerwali.
– No jasne, że trudno. Przecież mamy 21 czasów i tryb congiuntivo, a także całą masę zaimków. Nawet nie wspominając o wszystkich dialektach i przeróżnych regionalizmach.

To był dla mnie szok, ale nie śmiałem polemizować. Każdy naród lubi myśleć, że jego język jest wyjątkowo trudny (a co najmniej trudniejszy od globalnej średniej). Tak już po prosty jest. Czy jednak da się to określić ‘trudność’ bardziej incontrovertibilissimamente (wł. obiektywnie, bez kontrowersji)?

Kwantyfikacja ‘trudności’

Najbardziej przydatną z punktu widzenia uczących się miarą trudności języków jest czas, który należy poświęcić, aby osiągnąć w nich tzw. biegłość zawodową. Najbardziej znane szacunki czasu nauki opracował Foreign Service Institute (FSI), czyli instytucja, która w Stanach Zjednoczonych zajmuje się szkoleniem dyplomatów. Według danych FSI języki świata można podzielić na cztery kategorie:

  • Kategoria I: afrikaans, duński, francuski, hiszpański, holenderski, norweski, portugalski, rumuński, szwedzki, włoski – 575-600 godzin
  • Kategoria II: niemiecki – 750  godzin
  • Kategoria III: indonezyjski, malezyjski, swahili – 900 godzin
  • Kategoria IV: języki słowiańskie, w tym polski, a także m.in. grecki, hindi, perski i turecki – 1100 godzin
  • Kategoria V: arabski, chiński, japoński, koreański – 2200 godzin

Dekompozycja ‘trudności’

Jednak dlaczego akurat tyle? Co właściwie sprawia, że języki z piątej kategorii wymagają cztery razy więcej czasu niż te z pierwszej kategorii? Tu z pomocą przychodzi pojęcie ‘struktury językowej’. Język ma swoją strukturę, którą standardowo dzieli się na sześć poziomów.

Główne poziomy struktury lingwistycznej. Źródło: Wikimedia

Fonetyka i fonologia to nauki o dźwiękach i systemach dźwiękowych. Szczególnie złożonym językiem, jeśli chodzi o produkcję i zapis dźwięków jest chiński. Polski jest pod tym kątem stosunkowo łatwy. Akcent wyrazowy pada prawie zawsze na przedostatnią sylabę. Jest on również językiem fonemicznym, co oznacza, że czyta się go tak, jak się pisze.

Morfologia i składnia razem tworzą to, co nazywamy ‘gramatyką’. Morfologia zajmuje się formowaniem i odmianą pojedynczych słów. Np. polski jest znany z wielu form, którą przybierają rzeczowniki i liczebniki (deklinacji), a włoski – z bogatej odmiany czasowników (koniugacji). Składnia działa natomiast w obrębie całych zdań. Angielski ma bardzo restrykcyjną składnię – co do zasady, nie możemy zmienić kolejności wyrazów w zdaniu: I am writing this article for you. Dla porównania składnia języka polskiego jest dość elastyczna. Mogę np. powiedzieć:

  1. Piszę ten artykuł dla Was.
  2. Piszę dla Was ten artykuł.
  3. Dla Was piszę ten artykuł.
  4. Dla Was ten artykuł piszę.
  5. Ten artykuł piszę dla Was.
  6. Ten artykuł dla Was piszę.

Wszystkie te zdania są poprawne i mają takie samo dosłowne znaczenie (o tym mówi semantyka), choć w niektórych kontekstach bardziej zasadne jest użycie jednej formy, a nie innej. Na przykład jeśli chcę podkreślić, że robię coś właśnie dla Was (a nie, na przykład, dla siebie), użyję trzeciej z wymienionych form (o tym mówi pragmatyka).

Podsumowując, każdy język jest bardziej skomplikowany, jeśli chodzi o niektóre cechy i mniej skomplikowany, jeśli chodzi o inne. Istnienie tych bardziej skomplikowane cech wynika w znacznej mierze z potrzeby uniknięciu dwuznaczności. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że chiński rozwiązuje problem uniknięcia dwuznaczności na poziomie fonetyki, polski – na poziomie morfologii, a angielski na poziomie składni. Innymi słowy, to nie jest tak, że Chińczycy usiedli kiedyś przy filiżance herbaty i stwierdzili: „okej, to teraz wymyślmy język, ale taki na maksa trudny, żeby nikt na świecie nie był w stanie się go nauczyć.” Jeśli bowiem założymy, że różne narody mają ten sam średni poziom werbalnej inteligencji, to powinniśmy się też spodziewać, że różne języki mają ten sam bezwzględny poziom trudności.

Relatywizacja ‘trudności’

Kluczowe jest słowo ‘bezwzględny’. Statystyki, które wcześniej przedstawiłem dotyczą Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia osoby anglojęzycznej znacznie łatwiej jest się nauczyć włoskiego (niż na przykład chińskiego), ponieważ te cechy, które są bardziej skomplikowane we włoskim (koniugacja i stały szyk wyrazowy), są również bardziej skomplikowane w angielskim. Na tej samej zasadzie Japończykom stosunkowo prosto jest się nauczyć chińskiego, ponieważ oba języki dzielą podobny alfabet i w obu sposób wymowy danego wyrazu może zmienić jego znaczenie. A Ukrainki szybciej uczą się polskiego, ponieważ w swoim języku również mają do czynienia z mianownikiem (nazyvnýy), dopełniaczem (rodovýy), celownikiem (daválʹnyy), itd.

Tu dochodzimy do sedna sprawy, którą jest tak zwany ‘dystans językowy’. Podobnie jak Chiny leżą znacznie dalej od Polski niż Ukraina, tak samo chiński jest dużo odleglejszy od polskiego niż ukraiński. Dystans językowy nie zawsze jest proporcjonalny do dystansu geograficznego, ale go również można oszacować i zwizualizować. Generalnie, języki z tej samej grupy (rodziny) językowej są rozmieszczone względem siebie znacznie bliżej niż języki z różnych grup (rodzin).

Dystans językowy między językami Europy. Autor: Stephen F. Steinbach

Trzy wskazówki

No dobrze, ale co to wszystko oznacza dla Ciebie – osoby, która uczy się języków albo zastanawia się, który język wybrać?

Po pierwsze, decydując się na naukę języka, bądź świadoma dystansu, jaki masz do pokonania. Nawet wspomniane 575-600 godzin to daleka podróż, około 1,5-2h nauki dziennie przez rok, jeśli chcesz mówić biegle. Jeśli nie potrzebujesz mówić biegle, tylko wystarczy Ci, żeby się w miarę swobodnie porozumiewać, to tego czasu będziesz potrzebowała oczywiście mniej.

Po drugie, pomyśl, że ucząc się języka, uczysz się nie tylko tego jednego języka, ale też zwiększasz swoją świadomość dotyczącą języków, które już znasz (jak twierdził Goethe: „Ci, którzy nie znają języków obcych, nie mają pojęcia o swoim własnym”). Kładziesz również fundament pod naukę wszystkich innych języków, które potencjalnie zechcesz uczyć się w przyszłości. To trochę tak jak odkrywanie nowych części mapy w grach komputerowych. Podczas, gdy już byłaś w jakimś miejscu, możesz się tam przenieść z powrotem i stamtąd kontynuować eksplorację.

Sądzę, że to między innymi dlatego w Barcelonie mieszka dużo poliglotów. Znając hiszpański i kataloński, jej mieszkańcy mają dobrą ‘bazę wypadową’ do nauki pozostałych języków romańskich, między innymi włoskiego i francuskiego. Jako Polacy również nie jesteśmy na straconej pozycji. Zakładając, że dość dobrze mówimy już po angielsku, po tym jak nauczymy się dowolnego języka romańskiego, będziemy znać już po jednym języku z każdej z trzech największych grup językowych Europy. To daje nam przewagę względem innych narodowości, dla których nauka języków słowiańskich często jest nie lada ‘wyprawą’.

Po trzecie, pamiętaj, że poziom trudności, to nie wszystko. Jeśli wybierasz się w podróż, zazwyczaj najpierw sprawdzasz lokalizację i dojazd, ale niekoniecznie chcesz, żeby było tylko szybko, łatwo i przyjemnie. Przede wszystkim zależy Ci na tym, żeby miejsce, w które pojedziesz Ci się podobało. Chcesz podziwiać widoki, czuć się dobrze, poznać innych podróżników i dobrze się bawić. Podobnie jest z nauką języków. ‘Trudność’ to tylko jedno z kryteriów. I to raczej mało ważne.

Ten artykuł jest dostępny również w formie video (poniżej).

Dodaj komentarz